Chciałbym Panu Bogu podziękować za dar wspólnoty, za siedem lat, w których mogłem wzrastać, bardziej poznawać Jego miłość, miłosierdzie. Kiedy zacząłem uczęszczać na spotkania czwartkowe, otrzymałem kartkę z zapytaniem: czego spodziewam się, czego oczekuję? Napisałem, że pragnę się nawrócić. Moim pragnieniem było zmienić swoje życie. Dzisiaj wiem, że to nic mojego, to wszystko jest łaską Bożą, wiem również, że z łaską Boga trzeba współpracować, trzeba się na nią otwierać. Dzisiaj nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem nawrócony, wiem, że jestem słaby, grzeszny, że tak często się staram, a tak często nic mi nie wychodzi. Ale również z perspektywy tych siedmiu lat wiem, że Pan Bóg dotyka mnie, uzdrawia i uwalnia. Przed siedmioma laty nadużywałem alkoholu. Poprzez pielgrzymkę do Medjugorie, uczestnictwo w katechezach i rekolekcjach, Pan Bóg mnie wyzwolił i powołał do całkowitej abstynencji, wyzwolił mnie również z oglądania pornografii. Wlewa każdego dnia w moje serce więcej ufności, miłości i wiary i pokory. Jestem świadkiem wielu cudów, mocy różnych uzdrowień ciała i duszy, ogromnej miłości Pana Boga. Poprzez modlitwę wstawienniczą, poprzez kapłana, lidera, ludzi którzy modlili się nade mną doświadczyłem bliskości Pana Boga, jego miłości i miłosierdzia, jak również miłości drugiego człowieka. Wspólnota jest dla mnie wielkim darem. Kończąc moje świadectwo chciałbym Bogu oddać chwałę za dar wspólnoty, za ludzi Bogu oddanych, za kapłana, lidera i każdego człowieka, za ogrom łask, które spłynęły za pośrednictwem wspólnoty. Za to wszystko Chwała Ci Jezu Chryste. Andrzej

~~~

Dzięki uczestnictwu w spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym poznałam na nowo Boga, który zmienił moje życie i uczynił mnie nowym człowiekiem. Dzięki łasce Bożej uczestniczyłam w kilku rekolekcjach, gdzie doznałam uzdrowienia i uwolnienia. Jadwiga

~~~

Mam na imię Kasia mam 26 lat. Jezus odmienił moje serce, uzdrowił ze ślepoty, głuchoty duchowej, nadał nowy sens życia, zabrał lęki, wstyd, poczucie gorszości, zabrał postrzeganie drugiego człowieka jako mojego konkurenta, zabrał to co myślałam o Bogu, że jest winny moim nieszczęściom , że jak w ogóle jest to trzeba się Go bać. Uzdrowił relacje w małżeństwie, dał wybaczenie dla ojca. Sprawił że zaczęłam cieszyć się życiem dopiero teraz po wielu latach pustki, beznadziei, bezsensowności, po latach spędzonych bez Boga w moim życiu. Dziś wiem , że wszystko co mam , to że żyję zawdzięczam Bogu, widzę ile dobrego mnie w życiu spotkało, widzę to że Jezus był przy mnie całe życie tylko ja Go nie potrzebowałam bo ten świat proponował zupełnie co innego za czym poszłam , co spowodowało że moja dusza była ,,umarła,, a świat, Bóg, ludzie i ja źli, a głos Boży nie znany i niesłyszalny. Bóg Jest Był i Będzie Zawsze Ten Sam. Chwała Panu za Jego Miłość, Miłość bez granic.

Na odnowę trafiłam dwa tygodnie przez wakacyjna przerwą , między innymi na Odnowie poznałam miłość Boga i narodziła się moja wiara . Opiszę jak wyglądało moje życie zanim tam trafiłam, a jak wygląda teraz i co się stało że w ogóle trafiłam na wspólnotę.Urodziłam się w rodzinie patologicznej tato pił , kiedyś bił mamę, miałam czwórkę rodzeństwa, jak dziś wracam wspomnieniami do dawnych lat, to nie pamiętam bym słyszała od rodziców że mnie kochają, może kiedyś jak byłam niemowlęciem, ale tego nie pamiętam, a później pustka. Pamiętam za to ,że gdy przychodziłam do taty by dał na długopis to często słyszałam :- nie zawracaj mi dupy, albo pokazywał mi ludzi zamiatających ulicę i mówił;- tak skończysz jak nie będziesz się uczyć, zginiesz jak ruda mysz. Czułam żale i pretensję, pogardę do ojca ale w głębi duszy wiedziałam że to mój ojciec (było parę chwil dobrych, takich zwykłych, a które pamiętam do dziś, jak wracałam z tatą z kościoła i walnęłam się w głowę i tato mnie żałował, jak mama na mnie nakrzyczała a tato spał i jak słyszał, że płakałam zawała mnie do siebie i przytulił), który później wraz z mamą mówili mi żeby nie palić , nie pić, nie spać z chłopakiem przed ślubem. Choć im nie wyszło ostrzegali . Tak weszłam w życie nastolatki której życie wpoiło brak wartości siebie, szacunku do siebie, poczucie gorszości, samotności, braku miłości. A moje dalsze życie znajomi, otaczający świat kusił sięgnięciem po alkohol, papierosy, sex przed ślubem, tłumacząc ,że takie czasy, to modne, kozackie, i tak na pewno zdobędziesz poczucie wartości, bycia kimś, i zatrzymasz chłopaka z którym pójdziesz do łóżka, będziesz taka dorosła, co twoi rodzice mogą o życiu wiedzieć. Oczywiście uległam i poszłam by się przekonać bo wiem lepiej i nikt mnie pouczać nie będzie, a na pewno rodzice, oni są zacofani, a ludzie wierzący to są zacofani i nie na topie. Chodziłam do kościoła bo byłam tak nauczona, ale polegało to na tym, że posiedziałam, popatrzyłam na ludzi, pooglądałam ubrania . Czasem się pomodliłam o coś dla siebie np. kasę, siedziałam i myślałam o czymś zupełnie innym. Na mojej drodze byli stawiani chłopacy nie pijący, uczący się szanujący tylko mnie nie pociągali bo byli zbyt poukładani, a ja musiałam mieć kogoś kto był by bardziej szalony i nowoczesny. By mnie kochał bo brakowało mi miłości, marzyłam by znaleźć kogoś i założyć rodzinę. Być szczęśliwą. I w moim życiu pojawił się chłopak w którym ja się zakochałam i on we mnie, a świata po za nim nie widziałam, zaczęłam tak jak świat mi wpoił (a ja przyswoiłam)od sexu i picia, które on też tolerował, widziałam ,że pije dużo, nie raz do upadłego, ale w myślach miałam on się zmieni, po ślubie będzie lepiej. Nie mówiliśmy sobie że się kochamy bo nie znaliśmy takiego słowa i nie było ono dla nas naturalne, wręcz wstyd było powiedzieć kocham(nawet na taki sposób co kochaliśmy) . Po ślubie lawina pretensji kim jest ten człowiek, jaki pijak, bez szacunku, potwór, z którym trzeba się rozwieść, pretensję do męża i oczywiście do Boga, którego w moim życiu nie było , nie żyłam w Jego obecności, jego przykazaniami, Biblią i nauka Jezusa, przecież to było niemodne, ale kogoś trzeba obwinić ale nie siebie przecież ja byłam idealna, tylko mąż , świat i Bóg był zły. Urodziły się nam dzieci , mąż pomagał mi przy nich , był dobrym ojcem, tylko z problemem alkoholowym i tym wszystkim z czym weszliśmy w życie, czyli braku szacunku do siebie i braku miłości dusz, która potrafi wybaczać i pielęgnuje się. Ja byłam pełna żali, pretensji, wstydu, poczucia gorszości wewnętrznej, poczuciu że jestem ładniejsza, ale gdy widziała ładniejsza czułam zazdrość, tego że jestem nikim, zazdrości innym , i żałowania im miłości, pieniędzy, pozycji , pracy, studiów, taka szara myszka której życie toczy się tylko w pracy, przy dzieciach, i telewizji, durnych telenowelach , bez sensu. Modliłam się czasem, na leżąco bo ciężko mi po pracy , albo w ogóle , a jak już to Boże daj mi kasę, dom, pieniądze, dobrą pracę , w sercu czując zazdrość, pychę, żądzę lepszości i wzbudzenia zazdrości innych, nie doceniając tego że mam pracę, mieszkanie, ale dalej byłam nikim a pieniądze to coś co sprawi że będę kimś. Bóg nigdy nie dawał mi tego co chciałam w takiej ilości jak ja chciałam bo to popchnęło by mnie do większej pychy i grzechu.

Pewnego dnia naczytałam się o napływie islamistów, to zajęło moje myśli i wzbudziło strach, strach przed śmiercią, stratą bliskich, oraz utratą tego otaczającego i gromadzonego materializmu , tak się przestraszyłam , tak chciałam żyć, a przecież ten świat mówił, że Boga nie ma ,że powstaliśmy od małpy czy wielkiego wybuchu, a ja chciałam żyć, i zaczęłam myśleć że jak przyjdzie śmierć czy od islamistów czy choroba czy tsunami to maż, człowiek, pieniądze czy miejsce na ziemi nic mnie nie uratuje to wszystko starciło wartość na tamten moment, i wtedy upadłam na kolana ze łzami i skierowałam swoje myśli i serce pierwszy raz w życiu w 100% do Boga i powiedziałam: Boże jeśli jesteś pomóż, boję się, chcę żyć, wiem ,że byli ludzie wiary ale ja nie mam. W jednej sekundzie miałam fragment: ,,Kto we mnie uwierzy choć by i umarł żyć będzie,, .W tamtym momencie życia stado myśli, wewnętrznych głosów mówiło mi ,że Boga nie ma, że zwariowałam, co pomyślą znajomi, ale ja wiedziałam że te słowa które przyszły po tej modlitwie były od Boga, a w moim sercu była iskierka nadziei i potrzeby Boga, chęci by pójść tą inną drogą w swoim życiu. Ten wewnętrzny głos poprowadził mnie do spowiedzi z całego życia, do zdania sobie sprawy z moich grzechów, tego że w moim życiu była wielka pycha względem Boga, przez około 9 miesięcy Jezus działał w moim życiu . Większość moich znajomych nie rozumiała mnie a ja poczułam potrzebę by zbliżyć si ę do ludzi wierzących z którymi można porozmawiać o Jezusie i którzy czują to co ja. Zaczęłam chodzić na Odnowę w Duchu Świętym( Jak przyszłam pierwszy raz to gdzieś w sercu czułam że jestem w dobrym miejscu, ale widząc jak zachowują się ludzie tam obecni, widząc ich radość nie czułam tego , a fizycznie miałam paraliż, jedynie śpiewanie było czymś normalnym co mogłam z siebie wydusić. Na modlitwach podeszłam do księdza i powiedziałam że chciałabym mieć taką radość jak ci ludzie ale nie mam, nie umiem tak się Cieszyć jak oni, ksiądz powiedział, że widać , po modlitwie by odeszły te blokady we mnie ksiądz powiedział ze będę czuła tą radość w sercu. Tak też było moje serce zaczęło czuć fizycznie że jest kochane przez Boga, a ja z czwartku na czwartek zaczęłam być bardziej ,,otwarta ,,na uwielbienie Jezusa, zaczęłam klaskać, aż podnosić ręce , dziś wiem dlaczego i do kogo je wznoszę. Kocham Jezusa. Chciałam jeszcze więcej poznawać Jezusa więc wybrałam się na kurs Alfa gdzie słuchając świadectw młodych ludzi i tego co Bóg dokonał w ich życiu czułam że ich rozumiem ,jeszcze bardziej uwierzyłam że Jezus odmienił moje życie, i to Jego głos we mnie przemówił po mojej modlitwie. Kupiłam Biblię i zaczęłam, ją czytać i prosić Boga bym dał mi zrozumieć te słowa , zaczęłam się codziennie modlić z rana , wieczorem i w ciągu dnia Koronką do Bożego Miłosierdzia, modliłam się za innych ludzi, z mojej rodziny, znajomych i nie o takie przyziemne rzeczy tylko przede wszystkim o nawrócenie i otwarcie naszych serc na Jezusa, a dla siebie prosiłam tylko by działa się wola Boga w moim życiu, oddałam swoje serce dla Jezusa. Poszłam na msze o uzdrowienie , z każdym dniem gdy moje serce naprawdę chciało by Jezus w nim zamieszkał by odmienił to co złe , by dał siebie zrozumieć, otworzył mi oczy, to się zaczynało dziać, Słowo Boże zaczęło do mnie trafiać, być coraz bardziej zrozumiałe, zaczęłam coraz bardziej wierzyć w Jezusa w jego miłość. Dziś nie ma we mnie już głosów jak po tamtej modlitwie gdy zaczęła się szarpanina w moim sercu umyśle, nie ma głosu który by wmówił że Bóg jest zły, że Boga nie ma. Wiem , że poznanie Jezusa było najwspanialszym wydarzeniem w moim życiu, Jezus uwolnił mnie ze zła które we mnie siedziało, i nie dawało mi żyć, patrzeć na innych nie z zazdrością ale z miłością jak na takiego samego człowieka jak ja. Rok temu w moim małżeństwie była tylko złość, pretensję, wyzwiska , przekleństwo , Jezus uzdrowił mnie z mojego słownictwa , dziś wiem że przekleństwa nic nie dają jedynie rodzą agresję i gniew. Wybaczyliśmy sobie z mężem, i daliśmy sobie nową szansę by zacząć budować duchowo swoje małżeństwo i by Bóg był w nim obecny. Dziś nie wyzywam męża, zaczęliśmy rozmawiać i mówić sobie słowo kocham, wiem że Jezus może odmienić całe zło w dobro . Dziś wiem jaką moc ma modlitwa, jak wielka jest miłość Boga, Bóg wysłuchał mojej modlitwy o to by mi pomógł , że chcę żyć, że się boję, że nie mam wiary. Zabrał te lęki, pomógł, dzięki Jezusowi urodziłam się na nowo, stare przeminęło, a moja wiara jest tak wielka, że choć nie widzę to wiem , ze Jezus zyje, że w Eucharystii przychodzi do nas prawdziwy Jezus, gdy myślę o Bogu o tym że on zna nasze serca , czyny, że chodzę po ziemi którą stworzył Bóg to choć w świecie jest wiele zła, nie lękam się bo Bóg ma władze nad tym co w niebie i na ziemi, ufam mu , wiem że On ma swoje plany by każdemu dać szansę nawrócenia i zbawienia.

Słowo Boże jest żywe Bóg sprawił, że moje uszy są otwarte na Jego głos. Dziś nie wstydzę się mówić innym o Jezusie o tym co dokonał w moim życiu, nie wstydzę się mówić o tym dla rodziców, znajomych, czy wstawić werset z Biblii czy świadectwo na fb rok temu nie mogłoby mieć to miejsca jak i całe przybliżenie do Boga czy kościoła bo wtedy było odpychanie od Boga, Kościoła , wręcz wstyd przed tym że się mogło by się przyznać do Jezusa.. Chwała Bogu Jezusowi i Duchowi Świętemu za cuda które dokonali w moim życiu, i za nowe życie które dał mi Bóg.

~~~

Strony ONAVI.plTworzenie stron internetowych